Zaproszona do Radia Gdańsk jako gość w Wielkanoc 1995 trochę się tutaj zasiedziałam. Paradoksalnie edycja dźwięku przypomina tkanie, a ja wcześniej zajmowałam się właśnie tkaniną artystyczną. Przygoda z dźwiękiem jest jak długa podróż, a ja bardzo lubię podróżować. Kiedyś ze szkicownikiem, teraz z mikrofonem. W radiu robię reportaże i audycje dokumentalne. Właściwie nie ma znaczenia jakiego medium się używa. Postanowiłam więc także pisać bloga.
Taos Pueblo
niedziela, 08 kwietnia 2012 17:45
Taos Pueblo - ten rezerwat Indian jest rodzajem komercyjnego skansenu, przynajmniej jego część udostępniona turystom. Jest coś niezręcznego w zaglądaniu do prywatności, ale zważywszy, że płacimy za wstęp po 10$+6$ za możliwość fotografowania, sprawa wydaje się w miarę czysta: społeczność indiańska zarabia, my możemy obejrzeć z bliska gliniane chaty, z których najstarsze mają po 1000 lat i niesamowity, bardzo malowniczy cmentarz.
Pod datą 12.10.2011. zapisałam: Błądzimy w poszukiwaniu D. H. Lawrence Ranch, ale w końcu okazuje się być zamknięty dom tego wybitnego angielskiego pisarza, poety i malarza, autora m.in. skandalizującej powieści „Kochanek Lady Chettarly”.
"Piękne- szpetne"- szukamy obiektów w przestrzeni publicznej , które najbardziej i najmniej sie Państwu podobają. Mówimy o tym w programie Pomorska Policja Estetyczna .Jako pierwsi swoje typy podali goszczący w studio Radia Gdańsk choreograf i tancerz Leszek Bzdyl i grafik gdańskiej ASP Jacek Staniszewski.Czekamy na Wasze propozycje ze zdjęciami na moim blogu.
Zima trwa na dobre, zawieje i zamiecie, więc wracam wspomnieniami do słońca
środa, 15 lutego 2012 22:52
Zima trwa na dobre, zawieje i zamiecie, więc wracam wspomnieniami do słońcai moich wielkich amerykańskich wakacji. Z Colorado, może lepiej użyję polskiej pisowni: Kolorado, kierujemy się na południe do Nowego Meksyku. Tego dnia, 12 października 2011, mamy zamiar dojechać do Taos i odwiedzić dom D.H. Lorens'a.
Po drodze mijamy historyczny Fort Garland, ale militaria nas nie interesują, więc się nie zatrzymujemy. Trudno nie zatrzymać się w St. Luis, najstarszym miasteczku w Kolorado.
POBOŻNY APTEKARZ ALBO KAWAŁEK POLSKIEGO SERCA I DUSZY W COLORADO Miasteczko Silverton w Colorado u podnóża wysokich, ośnieżonych gór wygląda jak dekoracja z westernu. Gdyby nie samochody i współcześnie ubrani ludzie można by pomyśleć, że czas zatrzymał się tutaj wiele lat temu, kiedy jeszcze funkcjonowały kopalnie srebra. Teraz jedyną atrakcją jest zabytkowy XIX wieczny pociąg z parową lokomotywą, który przywozi codziennie turystów z Durango i wiezie ich z powrotem.
Great Sand Dunes- najwyższe piaszczyste wydmy w Ameryce Północnej i to nas zwabiło tutaj, chociaż planowaliśmy dojechać tego dnia do Nowego Meksyku. Widok rzeczywiście niesamowity, niemal u stóp zaśnieżonych Gór Skalistych piętrzą się ogromne zwały piachu. Na miejsce dojeżdżamy o zmierzchu, jest chłodno i piękne światło tuż po zachodzie słońca.
Z upalnego Chicago do lodowatego Coloradolecimy samolotem, żeby stamtąd wypożyczonym samochodem rozpocząć naszą wielką podróż na zachodnie wybrzeże.
Lotnisko w Denver wita nas chłodnym wiatrem, co nie jest miłe po 30 stopniowych upałach w Illinois. Najpierw zdecydowany odpór na namowy pani w okienku, żeby zamienić klasę ekonomiczną zamówionego przez nas auta na coś większego.